poniedziałek, 2 stycznia 2017

Gdzieś na końcu tęczy - plany i cele na 2017

Mam nieodparte wrażenie, że ostatnie kilka miesięcy przeleciało mi przez palce. Miniony rok był trudny pod wieloma względami. Zakończył się pozytywnie, ale szczerze mówiąc cieszę się, że jest już za mną. Nie lubię długo roztrząsać złych momentów, dlatego w 2017 rok wchodzę z podniesioną głową i konkretnymi celami do realizacji.

Ostatnie dwanaście miesięcy przyniosło kilka nieoczekiwanych wydarzeń w naszym domu i nie były one wcale wesołe. Nie ma co ukrywać, że w styczniu zeszłego roku nie spodziewałam się, że tak te miesiące będą wyglądać. Miałam zupełnie inne plany i zamiary, ale los pokazał, że nie zawsze droga przez życie jest prosta. Znam wiele osób, które po negatywnych doświadczeniach przestają dążyć do spełnienia swoich marzeń i poddają się biegowi wydarzeń. Ja na szczęście do nich nie należę. Wciąż uważam, że trzeba zakładać cele i sporządzać plany. Ale plany konkretne, do których realizacji można dążyć krok po kroku, a nie jakieś górnolotne mrzonki.

Kadry z 2016 roku :)

W 2017 założyłam sobie trzy główne cele. Oczywiście nie są one jedynymi na mojej liście, ale to mocne TOP 3, które będą wymagać kilku lub nawet kilkunastu mniejszych kroków, abym w grudniu mogła powiedzieć „Udało się!”.

1. Zmiana pracy. Wspominałam już, że pracuję w sklepie z zabawkami. Nie sądziłam, że w handlu się odnajdę. Wcześniej, przez dekadę, zajmowałam się obsługą serwisów internetowych, dziennikarstwem sportowym i byłam sekretarzem redakcji. Po urodzeniu Matyldy przez rok siedziałam na urlopie macierzyńskim, co wybiło mnie z rytmu i dość mocno obniżyło samoocenę. Straciłam mnóstwo kontaktów i chcąc nie chcąc musiałam poszukać pracy w innej branży. Zabawki okazały się wdzięczną gałęzią handlu, aczkolwiek po ponad roku moje kolana odmawiają współpracy i jest to jeden z motywatorów do zmiany. Poza tym, nie oszukujmy się, praca w centrum handlowym nie jest szczytem moich marzeń. Dlatego moim numerem jeden jest zmiana pracy. Plan wymaga jeszcze dopracowania szczegółów, ale jestem na dobrej drodze do wdrożenia go w życie.

2. Wyjazd z rodziną na wakacje. Może Wam wydaje się to dziwne, ale my ostatni raz byliśmy na prawdziwym urlopie jak Hania miała 1,5 roku (obecnie ma niespełna 5 lat). Jednym z minusów posiadania części rodziny daleko od miejsca zamieszkania jest to, że chcą, aby ich podczas urlopu odwiedzać. Jest to oczywiście całkiem zrozumiałe, ale przez wiele lat wyjazd w rodzinne strony PT był dla nas substytutem wakacji. Prawdziwy rodzinny wyjazd mieliśmy zrealizować w 2016 roku, ale plany pokrzyżowała nam konieczność zmiany pracy przez PT. Jedynie HaNutce udało się spędzić tydzień nad morzem. W tym roku będziemy dążyć do tego, aby wyjechać całą czwórką.

3. Rozwój bloga. Największą moją bolączką jest brak czasu na utrzymanie takiej regularności, jaką bym tu chciała uzyskać. To będzie pierwszy mini-cel, który będę chciała zrealizować. Ponadto, chciałabym ukierunkować tego bloga tak, aby nie był on kolejnym blogiem parentingowym, który serwuje w 80% stylówki dzieciaków czy posty sponsorowane. Mam zamiar popracować nad wprowadzeniem treści unikalnych, które przekonają Was, że warto ze mną zostać na dłużej. Nie ukrywam, że jest to także dla mnie motywacja do bycia lepszą i bardziej kreatywną mamą.


Tak wygląda moje TOP 3 na 2017 rok. Na ich realizację złoży się tak naprawdę wiele mniejszych kroków. Będą one jednak równie ważne jak te główne, a może nawet ważniejsze. W globalnej skali nie będą aż tak zauważalne i docenione, ale bez małych kroków nigdy nie zrealizuje się tych dużych. 

A co u Was znalazło się na liście celów na 2017?

4 komentarze:

  1. Nie będzie to chyba zaskoczeniem, ale najbardziej podoba mi się Twój pierwszy punkt. :) Trzymam za niego mocno kciuki!!! :) Ale za dwa pozostałe oczywiście również. :) Szczęśliwego nowego roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że Twój 2017 rok będzie lepszy od poprzedniego i trzymam kciuki, aby twoje plany i cele wypaliły ^^ Pozdrawiam
    http://deliciousfood98.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia! Oby udało się zrealizować każdy najmniejszy plan! Pozdrawiam :)
    ipstryk26.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń