poniedziałek, 13 lutego 2017

Podwójne urodziny według Szefowej Podwórka

Trzeba przyznać, że dwie wiosny w moim życiu były bardzo udane, ponieważ dziewięć i osiem miesięcy później na świat przychodziły dzieci. Najpierw Hania, a niespełna dwa lata później Matylda. Dlatego zima to dla mnie gorący okres - zaczynamy od Mikołajek, płynnie przechodzimy przez okres świąteczny i z szybkością błyskawicy przechodzimy do obchodów kolejnych urodzin.

Gdy mieszkasz w innym mieście niż reszta rodziny i przyjaciół, spotkania towarzyskie stają się skomplikowanym procesem organizacyjnym. Zgranie w kalendarzu wspólnego dnia wolnego nie jest łatwe. Gdy urodzą Ci się dzieci, proces ten wskakuje na kolejny poziom zaawansowania. Jest jednak jeszcze jeden etap, na który wskoczyłam półtora roku temu. Praca w systemie, w którym dysponujesz jednym wolnym weekendem w miesiącu.

Zaczynają drażnić Cię memy z "piątuniem" w roli głównej, a umówienie się na kawę czy obiad z przyjaciółkami staje się mission impossible. Gdy wszyscy (a przynajmniej 95%) Twoich znajomych ma wolne, Ty zasuwasz do pracy. Jasne, masz wtedy wolne w tygodniu. A gdzie są Twoi znajomi? Tak, w pracy! I tak zamyka koło się zamyka. Znalezienie weekendu, w który będziesz mogła zebrać wszystkie osoby, na których Ci zależy, wymaga uruchomienia machiny organizacyjnej. I tak to właśnie u mnie wygląda. 

A to tylko pierwszy krok w wielkiej misji urodzinowej, ponieważ w tym roku czekają nas połączone obchody 3. urodzin Matyldy i 5. urodzin Hanuszki. Do tej pory udawało się każdej z nich zorganizować osobną imprezę we właściwym czasie, w tym roku niestety ta sztuka się nie udała. W zasadzie i tak lista gości nie odhaczy się w stu procentach, ale opcja przełożenia terminu została już wyłączona. Nieodwołalnie wielka impreza urodzinowa odbędzie się w najbliższą sobotę, a ja zapełniam planner listą spraw do załatwienia. A najważniejszym punktem jest...

...urodzinowy motyw przewodni

Do tej pory każde urodziny moich córek otrzymywały swój motyw przewodni. U Ciebie pewnie jest podobnie, prawda? Chyba każde dziecko ma swoją ulubioną postać z bajki lub filmu. W zeszłym roku Matylda miała okazję po raz pierwszy świadomie wybrać sobie motyw przewodni i na stół wjechał tort z podobizną Myszki Minnie. Z kolei Hanuszka cały 2016 rok była wierną fanką Krainy Lodu. Nie mogło być inaczej - urodziny obchodziliśmy w towarzystwie Elzy i innych bohaterów Frozen. W tym roku dziewczynki miały wybrać wspólny motyw przewodni urodzin, co oczywiście nie było łatwe i ostatecznie jednogłośna decyzja nie zapadła. Dlatego postanowiłam zrobić im niespodziankę i zdecydowałam, że ich urodziny zmienią się w jedną wielką imprezę Trolli. 

Motyw przewodni jest u mnie numerem jeden, ponieważ przy organizacji imprezy urodzinowej do odhaczenia jest jeszcze kilka punktów ściśle z nim związanych.

Zaproszenia dla gości

Impreza urodzinowa z motywem Trolli zobowiązuje do stworzenia odpowiednich zaproszeń. Wprawdzie nie zrobiłam brokatowej wycinanki niczym bajkowa Poppy, ale wyczarowałam tematyczne zaproszenie wirtualnie. I tak oto nasze mieszkanie na jeden dzień przemieni się w Trollandię, w której odbędą się Trollalia.



Dekoracje i gadżety

Skoro impreza ma być tematyczna, to nie może na niej zabraknąć odpowiednich dekoracji. Do mojego koszyka na tortoweozdoby.pl powędrowało kilka gadżetów do przyozdobienia mieszkania. Wśród nich obowiązkowo znalazły się balony z cyframi 3 i 5, urodzinowa girlanda czy papierowe talerzyki z trollami. Ponieważ brak mi umiejętności, aby zrobić samodzielnie na tort figurkę Poppy z masy cukrowej, zamówiłam świeczkę z jej podobizną. Słodkimi urodzinowymi dodatkami będą też piankowe lizaki w kształcie głów Poppy i Mruka. Hania i Matylda je uwielbiają, chociaż w pobliskim sklepie kosztują koszmarnie dużo jak na coś, co znika w buzi dziecka w ciągu kilku minut. W planie mam jeszcze ozdobić mieszkanie kolorowymi pomponami z bibuły. W tym przypadku stawiam już na samodzielne wykonanie, mając nadzieję, że ich wykonanie jest tak łatwe, jak się wydaje. Z kolei na blogu Pretty Providence znalazłam mega prostą, ale bardzo efektowną girlandę z bibuły. Mam tylko nadzieję, że starczy mi czasu na stworzenie obu tych dekoracji.




O ile dekoracje mogę zamówić lub zrobić kilka dni przed imprezą, tak gwóźdź programu musi zostać wykonany w zasadzie na ostatni moment, najwcześniej dzień przed urodzinową imprezą. A jest nim oczywiście trollowy tort. Pierwszy raz podjęłam wyzwanie dwa lata temu i stworzyłam Hanutce tort Myszką Minnie, a w zeszłym roku z Krainą Lodu. Może nie był idealny, ale za to Pierworodna była zachwycona, a gościom smakował (a przynajmniej pozostaje mi wierzyć, że mówili prawdę). Większość składników na szczęście zdążyłam kupić wcześniej, czekam tylko na przysłowiową wisienkę na torcie, czyli opłatek waflowy, różowy barwnik i świeczkę w kształcie Poppy. A w piątek wieczorem biorę się do dzieła, co mam nadzieję uda mi się zrelacjonować w nowym poście na blogu. Trzymajcie kciuki!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz