środa, 22 lutego 2017

Zrób to sama: Tort z ulubionym bohaterem, który zachwyci malucha

Jak już wiesz, w zeszłą sobotę zamieniłam dom w Krainę Trolli. Wszystko po to, aby podwójne urodziny Hani i Matyldy były dla nich wspaniałym przeżyciem. Mogły świętować nie tylko w towarzystwie najbliższych, ale także ulubionych ostatnio postaci. Gwiazdą imprezy, poza jubilatkami, był tort. Moje dziewczynki były zachwycone. Smaczny, kolorowy i z Trollami. Ale dla nich najważniejsze, że zrobiony przez mamę. 

Pamiętam jak stresowałam się robiąc pierwszy tort. Nie chciałabyś widzieć jak wyglądała wtedy moja kuchnia. Istny plac bitwy i ja pośród biszkoptu, kremów i posypki waflowej, która była dosłownie wszędzie. Kolejny robiłam o połowę krócej, chociaż bałagan był podobny. W sobotę poszło już naprawdę gładko. Przygotowałam sobie wszystko odpowiednio wcześnie, a do utrzymania porządku zmobilizowało mnie chyba to, że będę robić zdjęcia na potrzeby tego tekstu. Dlatego po każdej warstwie tortu robiłam szybko porządek i mogłam tworzyć dalej. 

Nie będę Cię oszukiwać, że wszystko od postaw robię sama. Mam kilka patentów, które sprawiają, że robienie tortu nie trwa pół dnia. Kupuję chociażby gotowe blaty biszkoptowe. Wiem, że nie są idealne pod względem składu, bo zawierają chociażby syrop glukozowo-fruktozowy. Ogranicza on jednak ich czerstwienie i myślę, że producentom takich blatów tortowych ciężko będzie go wyeliminować. Biorąc pod uwagę, że na co dzień unikam jak ognia syropu glukozowo-fruktozowego w tym co jemy, to odrobina raz na kilka miesięcy nie zrobi nam wielkiej krzywdy. 

O ile nie przeszkadzają mi gotowe blaty tortowe, tak nie cierpię kremów na bazie masła. Uwielbiam za to krem jogurtowy. Jest dużo lżejszy i chociaż słodki, to ma charakterystyczny dla jogurtu kwaskowy posmak. Dzięki niemu nie zasłodzisz swoich gości. W tym roku do przełożenia blatów, poza kremem jogurtowym zabarwionym na różowo i niebiesko (trollowe kolory), użyłam dżemu malinowego. Możesz użyć również owoców z puszki lub świeżych. W zimie jednak wybór świeżych owoców jest ograniczony, a PT nie przepada za tymi z puszki, więc poprzestałam na dżemie i kremie. Póki co obowiązkowym elementem dekoracyjnym moich tortów jest opłatek z nadrukowaną grafiką oraz posypka waflowa. Proste i efektowne. 

A teraz zobacz jak powstawał mój trollowy tort.











I gotowe! Kolorowy, całkiem łatwy do wykonania oraz smaczny. Hania i Matylda były zachwycone. Nie mogły oderwać oczu od trollowej słodkości. Chyba trzy razy musieliśmy zapalać symboliczną świeczkę w kształcie Poppy, a one z iskierkami w oczach zdmuchiwały ogień z babeczki. 

Jak widzisz, nie jest to spektakularny tort z cukrowymi figurkami, które możecie zobaczyć na profilach wielu utalentowanych cukierników, także tych tworzących w domowym zaciszu. Mimo to, w oczach moich dziewczynek zostałam superbohaterką i wiem, że było warto poświęcić trochę czasu i pracy, aby sprawić im tyle radości.

A poza tortem oczywiście nie zabrakło innych trollowych gadżetów, które ubarwiły przyjęcie urodzinowe. Obowiązkowo na stole pojawiły się talerzyki z motywem z bajki, a na ścianie zawiesiliśmy girlandę z napisem "happy birthday" i uroczymi Trollami. Koloru dodały również balony z odpowiednimi cyferkami i ręcznie robione pompony z bibuły, które spodobały się nie tylko Hani i Matyldzie, ale także gościom. Z kolei moje dziewczynki postanowiły zabawić się w Gwidona Diamenta i wszystko dookoła ubarwiły brokatem, który sypał się z ich nowych tiulowych spódnic.

Nie zapominaj, że ważnym elementem dla małych jubilatów są też prezenty! Będzie super, jeśli twoi goście wpiszą się w klimat imprezy. Moi spisali się znakomicie. Dziewczyny zostały gadżety, zabawki czy ciuchy ze swoimi ulubionymi bohaterami. W pewnym momencie same już nie wiedziały za co łapać, bo najchętniej wszystko poszłoby w ruch w tym samym czasie.





Pamiętaj, że urodziny malucha to przede wszystkim jego święto. Zrób co tylko możesz, aby zapamiętał ten dzień na długo. I nie chodzi mi tylko o kwestie materialne. Naprawdę warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz