wtorek, 30 maja 2017

Podaruj dziecku to, co bezcenne

Radosny, beztroski śmiech. Rozwiane włosy i iskierki w oczach. Szczęście, którego nie kupisz żadną zabawką. Takie są właśnie moje dziewczyny, gdy spędzamy razem czas. Zbieramy wspomnienia, łapiemy chwile i zatrzymujemy je na zdjęciach. To najpiękniejszy prezent, który można podarować małemu człowiekowi. Wykorzystaj Dzień Dziecka i zamiast zabawki, podaruj dziecku cały swój czas i energię.

Tak, wiem. Myślisz sobie, że dopiero co podrzucałam Ci wpisy na materialne pomysły z okazji Dnia Dziecka, a teraz próbuję Ci wmówić, że to kiepski pomysł. Nic z tych rzeczy. Ale przyznaj szczerze, jeśli jesteś mamą na etacie, to Twoje dziecko spędza większość dnia w przedszkolu lub szkole. Harpie wychodzą z przedszkola około 17:00, więc czasu na jakieś ekstra rodzinne wypady w tygodniu po prostu brakuje, a i weekendy różnie z tym bywa. 

Łapię się na tym, że ostatnio moje córki więcej ekscytujących przygód przeżywają podczas weekendów u dziadków, podczas gdy ja siedzę w pracy. Dlatego z okazji Dnia Dziecka zamierzam dać Hani i Matyldzie cały mój czas. Nie myśleć o pracy, o zleceniach, o blogu. Być tylko dla nich. My wybieramy się na spotkanie z filmowymi Trollami, które moje dziewczyny uwielbiają. Będą mogły ucharakteryzować się na Poppy czy DJ Zuzę, nauczyć się trollowego tańca czy wziąć udział w konkursie. Jeśli w Twoim mieście z okazji Dnia Dziecka organizują event z bajkowymi postaciami, które Twoje dziecko uwielbia - nie wahaj się. Na pewno będzie zachwycone. 

Gdyby nie spotkanie z Trollami, to z pewnością miałabym niezłą zagwozdkę, gdzie zabrać nasze dziewczyny tego dnia. I to wcale nie z braku pomysłów, a ich nadmiaru. Podrzucę Ci kilka, w końcu zbliża się lato i nieco więcej okazji do wspólnych wypraw. 

Wypad na basen lub do parku rozrywki




Zima trwała zdecydowanie zbyt długo, dlatego czas wykorzystać do maksimum uroki wiosny i lata. Hania i Matylda to urodzone pływaczki.W maju nie było okazji, ale zapewne już w czerwcu wybierzemy się do dziewczynkami na termy w Uniejowie. Ktoś miał głowę, wykorzystując wody termalne i budując tam kompleks basenowy. Takich miejsc w Polsce jest więcej, a nawet jeśli nie będą to termy, to jakiś park wodny. Na pewno w niedalekiej odległości znajdziecie coś dla siebie. Ale zamiast wody możecie wybrać park rozrywki. Oczywiście ten najpopularniejszy to Energylandia w Zatorze, ale to przecież nie jedyne tego typu miejsce. 

Seans w kinie

Już nawet z dwuletnim maluchem możesz wybrać się do kina. Coraz więcej z nich oferuje bowiem specjalne seanse dla dzieciaków. Sieć "Helios" proponuje najmłodszym chociażby „Filmowe Poranki”, podczas których wyświetlane są popularne bajki telewizyjne np. Bob Budowniczy. Zazwyczaj jest to kilka odcinków, aby oswoić dziecko z atmosferą kina. Z kolei przed seansem na malucha czeka moc atrakcji i zabaw z animatorami. My od razu rzuciliśmy się na głęboką wodę, bo niespełna trzyletnią Matyldą poszliśmy na "Sekretne życie zwierzaków domowych". Młodej bardzo się podobało, wytrzymała cały seans, z jednym wyjściem do toalety. Jak zawsze wszystko zależy od dziecka, ale jak widzisz, nawet taki brzdąc jest w stanie pójść na seans pełnometrażowy.

Całodzienna wycieczka za miasto/do lasu/na piknik




Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze. Spakuj kosz pełen smakołyków, nie zapomnij koca i baniek mydlanych. Zapakuj dzieciaki i wyruszcie razem na piknik. Tropienie owadów w trawie, poznawanie nowych gatunków kwiatów, opalanie i puszczanie baniek. Może wydawać się banalne, ale dla dzieci takie wspólne chwile będą bezcenne. 

Wizyta w stadninie




Mieszkasz w mieście? To idealna propozycja dla Ciebie. Moje dziewczyny za każdym razem ekscytują się, widząc żywą kozę czy krowę. Konie to dla nich prawdziwy rarytas. W zeszłym roku podczas Majówki mieliśmy okazję pojechać do prawdziwej stajni. Widok tak wielu koni, dorosłych i źrebaków, zapadł Hani i Matyldzie na długo. Co więcej, miały możliwość wsiąść na konia i pod czujnym okiem pani trener pojeździć kilka minut. Hania wprawdzie nie skorzystała, ale za to Matylda... Wiesz, mamy w domu takie powiedzenie "gdzie diabeł nie może, tam Matyldę pośle". Jak się już domyślasz moja młodsza pociecha nie miała żadnych oporów. Wrażenia niesamowite, zarówno dla niej, jak i dla nas. 

Zoo

Nie znam dziecka, które nie zachwyciłoby się wycieczką do Zoo. Serio! Podglądanie szalejących surykatek, wypatrywanie lwa ukrytego w cieniu, uciekanie przed spacerującym pawiem i obowiązkowo odwiedziny w mini zoo. Stałym punktem programu jest też wizyta na placu zabaw i lody. Wrażeń i zabawy w zoo jest pod dostatkiem, przy okazji można przemycić też trochę ciekawych informacji, które zostaną w głowie malucha. My mamy dodatkowo szczęście, że możemy wybierać pomiędzy klasycznym zoo a zoo-safari, gdzie zwierzaki można zobaczyć w trochę bardziej naturalnych warunkach. 

Park linowy


Pomysł na rodzinny wypad dla prawdziwych survivalowców i miłośników aktywności fizycznej. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne parki linowe, a coraz więcej z nich ma trasy podzielone na kilka stopni zaawansowania. Są nawet takie dla dzieci już od 1,5 roczku. Tak naprawdę wystarczy, że maluch ma już doskonale opanowaną sztukę chodzenia. Taka trasa rozpięta jest zazwyczaj na wysokości ok. 1,5-2m i posiada pełną asekurację siatkową. Na malucha czekają kolorowe przeszkody, które chętnie spróbuje pokonać. Z kolei starsze dzieciaki mogą spróbować swoich sił na łatwych trasach, ale już w uprzęży. Rodzice mogą zaszaleć na bardziej zaawansowanych trasach, każda pociecha z pewnością chętnie poogląda jak mama czy tata pokonują skomplikowane przeszkody na wysokości. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz