poniedziałek, 19 czerwca 2017

Wakacyjny "must have" - gry i książki

Wakacyjne w naszym pięknym kraju niosą za sobą ryzyko, że pogoda może się zepsuć i będziemy potrzebować czegoś, co umili nam deszczowe chwile. Dlatego w naszym bagażu nie może zabraknąć gier i książek. Towarzyszą nam one także wtedy, go pogoda dopisuje, ale chcemy wspólnie porobić coś innego, niż całodzienne leżakowanie nad jeziorem. 

Las, zaciszny domek z tarasem, nieopodal plaża i jezioro. Powiem Ci szczerze, że w tym roku nic więcej mi nie trzeba. Potrzebuję resetu i takie okoliczności przyrody mi w zupełności wystarczą. Muszę przyznać, że pod tym względem mojemu mężowi trafiła się dobra żona. Wolę to od kurortów i gwaru. 

Mam nadzieję, że pogoda dopisze i będziemy całe dni spędzać nad jeziorem. Ale wieczorami przyda nam się rozrywka innego typu. Dlatego w walizce dziewczynek nie zabraknie zestawu do gry w Piotrusia i Memo. Hania i Matylda ostatnio uwielbiają w nie grać, więc nie spinam się, nie kombinuję. Na wszelki wypadek dorzuciłam też żelazny zestaw podróżny - "Zagadki CzuCzu" i "Fantastyczne gry logiczne". Harpie lubią czasami pogłówkować, a zestawy od CzuCzu to strzał w
"10". Spięte są specjalnym klipsem, więc nie obawiam się, że będę później szukać kart po całym domku.

Wieczornemu zasypianiu, w domu czy na wyjeździe, towarzyszy oczywiście czytanie. W ciepłe letnie wieczory świetnie sprawdzają się "Pamiętniki Tatusia Muminka". Ten egzemplarz pamięta moje dziecięce czasy, a okładka przetarła się od wielokrotnego użytkowania. Mam nadzieję, że Hani i i Matyldzie spodoba się równie mocno. Na wszelki wypadek do walizki wrzuciłam też "Zimową opowieść" od Egmontu, czyli książkową historię Elzy i Anny. To książka, którą moje dziewczyny znają już bardzo dobrze, ale lubią do niej wracać. 





A gdy córki już zasną do gry wkraczają rodzice. Nie mogliśmy się zdecydować, dlatego zabieramy cztery gry (ich jedyny minus to duże gabaryty). 

Dwie znamy już bardzo dobrze. To "PRL" od Trefla i "Monopoly - Gra o tron" od Winning Moves. W tej pierwszej musisz wykazać się wiedzą na temat PRL-u, ale także zadbać o zdobywanie towarów deficytowych. Bardzo fajna planszówka z elementami gry strategicznej. Świetnym pomysłem było stworzenie dodatkowej aplikacji mobilnej, dzięki której gracze otrzymują zestaw dodatkowych pytań i cyfrowych akcesoriów.  

Jako fani Monopoly i Gry o tron nie mogliśmy sobie odmówić zakupu gry, która stanowi ich połączenie. Jest przepięknie wydana. Technicznie wszystko przypomina klasyczne Monopoly, ale jest tak wystylizowane, aby przenieść nas dogłębnie w świat "Pieśni Lodu i Ognia" Georga R.R. Martina. To doskonała strategiczna planszówka, która przynosi nam za każdym razem mnóstwo emocji.







Żeby było ciekawiej do walizki spakowaliśmy też dwie nowe gry - "Cappuccino" od Egmontu i "5 sekund" od Trefla. Czuję w kościach, że w tej pierwszej mój mąż będzie lepszy. Mimo iż oboje nie mamy problemów z logicznym myśleniem, to jednak Marcin jest nieco lepszym strategiem i zgrabniej wybiega w przyszłość. A takie umiejętności przydają się w "Cappuccinno". Zasady tej logicznej rozgrywki są proste - Twój stos kubeczków ma być najwyższy, jeśli chcesz wygrać. 

"5 sekund" to gra, której nie trzeba chyba przedstawiać. Trzeba w niej szybko myśleć i szybko odpowiadać na pytania. A kulki spadające po spirali czasomierza wcale nie pomagają się skupić. Oczywiście, im więcej prawidłowych odpowiedzi, tym szybciej Twój pionek będzie zbliżał się do mety.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz